Neverending story

Cos to bycie cora marnotrawna wchodzi w krew jak jakas zaraza. Tudziez brak weny, ale glownie zyciowej, pisarskiej jest ino efektem ubocznym.
Dziecko me konczy urlop z babciami nad polskim morzem, i wreszcie stesknilo sie na tyle, ze biegnie sama do telefonu jak dzwonie a nie mowi „Mamo, nie mam czasu, moze chcesz porozmawiac ze swoja ukochana mamusia” po czym nie oddaje sluchawki babci 😀 Jeszcze tylko kilka dni i bedziemy wspolnie walczyc z potem i upalami, a Ninka bedzie nastawiac wiatrak na caly regulator.

Reklamy

Prawdziwa kobieta

– Mamo, wreszcie masz pomalowane paznokcie a to znaczy ze jestes prawdziwa kobieta!
– Myszko, czy to znaczy ze do tej pory nie bylam?
Chwila zawahania.
– Noooooo, dobraaaaa, bylas ale jestes lepsza z pomalowanymi paznokciami. Panem nie moglas byc bo panowie nie maja piersiatek.

Umarlam.

Gadula

– Ninka, czy moglabys chociaz na chwile przestac gadac??

– Nie Mamo, bo ja to tak bardzo lubie!

I tak lubi od rana do wieczora, a czasem nawet przez sen. Ze tez ja buzia nie boli.

steskniona

Mala u babci. Dlugo. Za dlugo. Ale sie wakacjuje i ma „good time” jak mawia moja mama. A ja tesknie. Nie lubie jednak tej „wolnosci” jak jej nie ma, pod tym jednym jedynym katem nie lubie byc pania wlasnego czasu bo jak jej nie ma za mna, to wszystko jest jakies takie puste i nijakie.

Cale szczescie juz tylko 4 dni i znow bede miala katarynke non-stop, mega przylepe i mega zarloka przy sobie. A za 5 dni bedziemy juz u siebie w domu. Nie moge sie doczekac!

sniezynka

Scenka rodzajowa. Plaza nad dunajem. My w towarzystwie naszych sasiadow z kamienicy, Kasi i Dominika. Kasia i ja idziemy po kawe, Nina zostaje pod opieka Dominika i ma za zadanie posmarowac sie kremem. Wracamy z kawami, pacze 😉 a cos malego fioletowego do mnie biegnie krzyczac „Mama! Mama!” ku ogolnej uciesze innych plazowiczow. Przygladam sie blizej i z trudem rozpoznaje wlasna corke, usmarowana gruba warstwa bialego kremu bo…chciala byc sniezynka….. 😀

Rzuciwszy mi sie na szyje, byla uprzejma odcisnac swoje ubielone lapki na moim dekolcie i ramionach. Krem byl wodoodporny. Efetk: opalilam sie w plamy o ksztalcie malych dloni 😀

Stanik do plywania

No i stalo sie. Zakupilam coreczce mej kochanej dwuczesciowy kostium kapielowy w kolorach wscieklego pomaranczu polaczonego z rownie wscieklym rozem. Zakup zostal entuzjastycznie przywitany, od razu przymierzony i zostalo zaplanowane, ze bedzie w tym „staniku do plywania” chodzic non stop, ale wyrodna matka (to ja!) zawetowala swietny plan  –  o dziwo, klotni nie bylo ani nawet proby negocjacji – nie poznaje wlasnego dziecka, diabelek zamienia sie aniolka ;). Natomiast cala nasza kamienica jak rowniez babcia, do ktorej nalezalo zadzwonic w tym celu, zostala poinformowana o nowosci garderobianej 😀

marnotrawna….autorka?

Wracam po dlugiej przerwie. W miedzyczasie zdarzylo sie duzo obu rodzajow rzeczy: dobrych i tych troche mniej dobrych, morze zmian,a glowna to ta ze od tego roku jestesmy obie w Wiedniu. Reszta spraw ma charakter dosc prywatny a ze blog jest publiczny to nie do konca chcialabym sie nimi dzielic w ten sposob.

Dzisiejszy dzien, a raczej jego koncowka mieni sie barwami narodowymi Hiszpanii. Piekny mecz z Francja, pieknie im dokopali 😀 Az biedna Ninke obudzilam rozemocjonowana pierwszym golem 😉 Mam mega dobry humor z jednym malym „ale” (no coz, obywatelstwo zobowiazuje 😉 ): jakos dzis bardzo potrzebowalam ten mecz obejrzec z kims, nie sama z puszka polskiego (!) piwa w jednej dloni i telefonem w drugiej. FB dotrzymywal mi towarzystwa w mojej Jezynce :D, jedyny prawdziwy przyjaciel 😛

samotnosc

To jest chyba najgorsze teraz. Nie moge spac. Teraz tez nie moge powstrzymac lez. Tysiace mysli, watpliwosci, przezyc a ja nie mam z kim o nich pogadac. Nie mam sie komu wygadac z trapiacych mnie problemow i uczuc. Facebook czy telefon nie rozwiazuja sprawy. Potrzebuje duzo kawy albo duzo wina i cala noc z bliska mej duszy osoba. I nawet nie wiem kiedy bede mogla zaspokoic te potrzebe. Czy czesc spraw sie do tego czasu wyjasni? Czy to na czym najbardziej mi zalezy, uda sie zrealizowac?
Smutno mi bardzo.

juhuuuuu

Jeszcze tylko do pracy 19-2.30 i o 3.30 wsiadam w autobus i jaaaadeeeeee do domuuuuu, do Ninkiiii 😀 za, bagatela, 11h bede na miejscu.
Swoja droga czy to nie dziwne, ze autobus ktory jedzie z dworca na dworzec traci 11h na dojazd, a busik zbierajac ludzi zewszad i potem ich rozwozac po domach jedzie 6-8h??

new baby on the way!

Moja przyjaciolka spodziewa sie dziecka! Bardzo sie ciesze i trzymam kciuki, zeby wszystko sie dobrze ulozylo: zeby dzidzia byla zdrowa, ciaza bezproblemowa i takiez rozwiazanie, by w pracy sie udalo wszystko na cacy zalatwic oraz by z mezczyzna, przyszlym tata bylo super. Due date: 21 sierpnia! Oczko 😉

Ehhh, chcialam wstawic suwaczek ale nie wychodzi.

« Older entries
%d blogerów lubi to: